Sługa Boży ks. Richard Henkens

Sługa Boży Richard HENKES (1900-1945), Urodził się 26 maja 1900 r. w miejscowości Ruppach, w Niemczech, a zmarł w Dachau dnia 22 lutego 1945 r. Jego proces beatyfikacyjny na poziomie diecezjalnym został przeprowadzony w latach 2003 – 2007. Po otrzymaniu, w marcu 2009 r., watykańskiego dekretu ważności procesu diecezjalnego, ks. prof. Manfred Probst SAC pisał Pozycję o męczeństwie ks. Henkesa, która obecnie (na początku 2012 r.) jest tłumaczona na język włoski i dostosowywana do najnowszych wymogów watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Ks. Richard Henkes, wyświęcony na kapłana w 1925 r., podejmował jako Pallotyn wieloraką służbę, zawsze z dużym apostolskim zapałem i z nieustannie ujawniającą się miłością do Kościoła. Te cechy były widoczne u niego jako nauczyciela, kaznodziei, rekolekcjonisty, spowiednika, asystenta kościelnego stowarzyszeń katolickich i proboszcza. Kochał Kościół i umiał współpracować z ludźmi świeckimi.

Przyszły Błogosławiony w latach 1937-1940 mieszkał i pracował w naszym ząbkowickim domu. W tym czasie był nauczycielem oraz prowadził misje ludowe i rekolekcje.

Beatyfikacja naszego niemieckiego Współbrata będzie wielkim darem, który wpisuje się w jubileusz 100 lecia obecności pallotynów w Ząbkowicach Śląskich.

W dniu 8 kwietnia 1943 r. aresztowano go i wywieziono do obozu koncentracyjnego w Dachau.  Podczas epidemii tyfusu w bloku księży z Czechosłowacji, jako wolontariusz podjął opiekę nad chorymi, zaraził się i zmarł 22 lutego 1945 r. Współwięźniowie natychmiast zaczęli go nazywać „męczennikiem miłości bliźniego”. To wszystko, co go spotkało, a więc aresztowanie, wywiezienie do obozu koncentracyjnego i sama śmierć, dokonało się w okolicznościach nacechowanych nienawiścią do wiary (odium fidei). Konferencja Episkopatu Czechosłowacji nazwała go „odważnym świadkiem prawdy, wolności i miłości”. Całe jego życie pokazywało, że służba powyższym wartościom bazowała na stałym osobistym zjednoczeniu z Jezusem Chrystusem.

Jego głęboka wiara ujawnia się, między innymi, w liście, jaki napisał do matki  1 lipca 1943 r. z  Raciborza, zaraz po swoim aresztowaniu, w drodze do Dachau. Pisze on: “Do tej pory żyłem radosnymi tajemnicami różańca. Jeśli głosiłem Słowo Boże z ambony lub prowadziłem konferencje w sali, była to aktywność kapłańska pełna radości. A gdy teraz, Ty, Kochana Mamo, odmawiasz często przed krzyżem tajemnice bolesne różańca, pamiętaj o tym, że ja idę tą drogą razem z Odkupicielem i że to nie przynosi wstydu kapłanowi. Czy będzie mi dane przeżywać jeszcze tajemnice chwalebne na ziemi czy w niebie, pozostawiam to decyzji Dobrego Pana Boga. Mamo, dziękuję Ci bardzo za Twoją miłość. Nigdy o Tobie nie zapomnę i będziemy zawsze spotykać się w modlitwie. /…/ W Imię Boże i z serdecznymi pozdrowieniami. Twój, pełen wdzięczności syn Richard”.