Bóg, który stał się człowiekiem chciał przejść do końca ludzką drogę życia. Do końca nas umiłował, to znaczy nie zatrzymał się, aż doszedł do ostatniego tchnienia, które oddał umierając za nas na krzyżu. Kolejne chwile Triduum Paschalnego niech będą naszą drogą z Jezusem ze śmierci do zmartwychwstania. Pozwólmy, aby On dotknął wszystkich miejsc naznaczonych naszymi słabościami. Jezus sam stał się najsłabszym z ludzi, aby nas zbawić od tego, co przygniata nas w doświadczeniu każdej naszej bezsilności. On chce wejść do wszystkich naszych – może jeszcze – zamkniętych otchłani, w których nie radzimy sobie sami ze sobą. Jezus przychodzi tam z Dobrą Nowiną o Bożej miłości, która jest większa od naszej niemocy i grzechu. W Jego śmierci zaczyna się nasze prawdziwe życie. On wie jak trudno nam iść za Nim drogą krzyżową. Rozumie nasze pokusy, żeby uciec w bezpieczne okolice. Przychodzi i cierpliwe czeka, aż pozwolimy mu się kochać. Jest naszym Dobrym Samarytaninem, który leczy nasze rany, niesie nas na swoich ramionach i prowadzi nas do Kościoła, gdzie możemy zdrowieć razem z naszymi braćmi i siostrami. 
Przyjmijmy, na tyle na ile na razie potrafimy, Jego bliskość i zbawienia. Niech Duch Święty odnowi w nas łaskę chrztu św. przez który rozpoczęło się nasze zmartwychwstanie w Chrystusie. 
ks. Marek Chmielniak SAC